Czy przewodnicząca Rady Gminy Kraszewice poskarżyła się Komendantowi Powiatowemu PSP w Ostrzeszowie na druhów z OSP w Jaźwinach? Barbara Nowak mówi, że nie. Że owszem, złożyła, ale zapytanie. W niedługim czasie druhowie złożyli na przewodniczącą skargę do Rady Gminy. I co dalej?
Trudno nie zauważyć, że od kiedy mieszkająca w Jaźwinach Barbara Nowak została wybrana na radną gminy, jej współpraca z mieszkańcami, a szczególnie z OSP i KGW straciła na jakości. – Niby mamy radną, ale tak jak byśmy jej nie mieli – skarżą się w Jaźwinach, zarzucając swojej radnej, że ich lekceważy, że nie wspiera, że nagle wypisała się z KGW, że nawet zapisane w budżecie gminy 5 000 zł na zakup specjalistycznej drabiny strażackiej dla Jaźwin jej przeszkadzało.
MIARKA SIĘ PRZEBRAŁA
Czarę goryczy miały jednak przelać zarzuty, jakie przewodnicząca Rady miała wyartykułować wobec strażaków, poddając w wątpliwość, czy ich udział w styczniowej akcji związanej z usunięciem owadów błakoskrzydłych na terenie posesji jednego z nich miał racjonalne uzasadnienie.
- Zarzuciła nam, że było to fikcyjne zgłoszenie, że chodziło nam tylko o to, żeby zwiększyć tzw. wyjazdowość. Takie zarzuty nas obrażają – mówią strażacy.
- Nie daj Boże, żeby kiedyś ktoś podpalił u nas las czy np. stóg słomy. Wtedy ludzie pomyślą, że to pewnie ja podpaliłem, że znowu chodzi o wyjazdowość… - mówi strażak, u którego te owady były usuwane.
Strażacy uznali, że miarka się przebrała i złożyli w Urzędzie skierowane do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady pismo, w którym wnioskowali o przeanalizowanie działań Przewodniczącej Rady ,,w związku z jej publicznymi wypowiedziami oraz działaniami odnoszącymi się do działalności OSP Jaźwiny’’.
Druhowie napisali, że radna skierowała pismo do Komendanta Powiatowego PSP, w którym w negatywnym świetle przedstawiła ich działania, mimo, że – jak podkreślają – ich wyjazd 19 stycznia do usunięcia owadów błonkoskrzydłych odbył się na polecenie dyżurnego Stanowiska Kierowania KP PSP w Ostrzeszowie.
W swoim piśmie zarząd OSP Jaźwiny podnosił, że radna Nowak publicznie rozpowszechniała krzywdzące ich opinie dotyczące działalności OSP Jaźwiny, w tym komentowała działalność jednostki w mediach społecznościowych, publikowała treści i grafiki o charakterze ośmieszającym czy wyszukiwała w Internecie informacje o wyjazdach strażackich, a następnie wykorzystywała je do publicznej krytyki jednostki.
- Powyższe działania przyczyniły się do naruszenia dobrego imienia OSP w Jaźwinach, wywołały falę komentarzy o charakterze szyderczym i podważającym zasadność działań strażaków ochotników – napisali. Nadmienili również, że radna publikuje w przestrzeni publicznej treści dotyczące przeciwdziałania hejtowi, a jednocześnie podejmuje działania, które pozostają w sprzeczności z tym przekazem.
Strażacy wnioskowali o przeprowadzenie analizy działań przewodniczącej w opisanym zakresie, ocenę zgodności jej postępowania z zasadami etyki Radnego i zajęcie stanowiska w tej sprawie.
CO KAŻE PRAWO?
To, jak Rada Gminy powinna się w takiej sytuacji zachować zapisane zostało w art. 229 i 231 Kodeksu postępowania administracyjnego, z których wynika, że skarga na Przewodniczącego Rady Gminy powinna być przekazana przez Radę Wojewodzie, który jest właściwy do rozpatrywania tego rodzaju skarg (co innego skarga na wójta czy burmistrza – tę powinna rozstrzygać Rada Gminy). W tym celu Rada powinna podjąć stosowną uchwałę o przekazaniu skargi i poinformować o tym skarżącego. Kpa dopuszcza też, że Rada nie podejmuje w formie uchwały decyzji w tej sprawie, musi jednak oficjalnie poinformować skarżącego, kto jest właściwy, aby jego skargę rozpatrywać.
W Kraszewicach było jednak inaczej. Zamiast podjęcia stosownej uchwały, czy też oficjalnego poinformowania skarżącego, gdzie swoją skargę powinien skierować, skończyło się na dość lakonicznej, przekazanej Zarządowi OSP przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji odpowiedzi, w której Komisja poinformowała jedynie, że nie jest organem, który ma moc prawną do rozstrzygania skargi na radną, a zarazem Przewodniczącą Rady Gminy Kraszewice Barbarą Nowak. I tyle. Wynika więc z tego, że Rada Gminy, bo to ona a nie komisja powinna odnieść się do tej skargi, w ten sposób naruszyła prawo.
ZGŁOSZENIE NIE BYŁO FAŁSZYWE
Chcieliśmy poznać punkt widzenia przewodniczącej Rady w tej sprawie. Najpierw umówiliśmy się na spotkanie, do którego nie doszło. Postanowiliśmy więc nasze pytania przesłać emailem.
W odpowiedzi przewodnicząca zaprzeczyła, jakoby złożyła skargę na OSP w Jaźwinach w sprawie podjętych 19 stycznia działań. Równocześnie wymieniła podejmowane przez nią działania wspierające jednostki OSP na terenie gminy. - Niemniej jednak jestem członkiem organu stanowiącego i kontrolnego, stąd moje zapytanie w tej sprawie - wyznała.
Nowak przyznała, że wystąpiła z pisemną prośbą do komendanta powiatowego PSP o udzielenie informacji, jakiego rodzaju było to zagrożenie i czy było to zgłoszenie fałszywe. - Zgłoszenie nie było fałszywe - przyznaje. Zastrzega równocześnie, że nie prosiła o podanie danych personalnych zgłaszającego.
TYLU ICH NIE BYŁO
Przewodnicząca przypomina równocześnie, że zgodnie z przepisami straż pożarna podejmuje wszelkie niezbędne działania zmierzające do usunięcia roju lub gniazda owadów błonkoskrzydłych z miejsc, w których stwarzają one bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego. - W pozostałych przypadkach, zgodnie z art. 61 ,,Prawo budowlane’’, zabezpieczanie bezpiecznego użytkowania obiektu należy do jego właściciela lub zarządcy obiektu – przypomina. - W przypadku jak ten, właściciele obiektów korzystają z profesjonalnie przygotowanych firm do usuwania gniazd os czy szerszeni. Ale w tym przypadku było inaczej – dowodzi. (…) - Nie posiadam kompetencji entomologa, ale jestem ratownikiem kwalifikowanej pierwszej pomocy i jeśli nastąpiło zagrożenie zdrowia lub życia lokatorów, to nigdy nie zakwestionuję zasadności zadysponowania sił do zdarzenia, nawet w ilości 11 strażaków (OSP Jaźwiny 6 i OSP Kraszewice 5). Natomiast kwestionuję podaną ilość osób (strażaków) z OSP Jaźwiny, gdyż nie zgadza się ze stanem faktycznym i danymi personalnymi biorących udział w akcji.
A co ze skargą strażaków? - Została przekazana przewodniczącemu Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Aleksandrowi Szewczykowi. Skarga została rozpatrzona, składający skargę otrzymali pisemną odpowiedź o stanowisku komisji – tłumaczy Barbara Nowak--.
Jednak ani z protokołów z sesji, ani z protokołów z posiedzeń Komisji Skarg nie wynika, aby skarga ta ujrzała światło dzienne na tych forach. Więc jak mogła zostać ,,rozpatrzona’’?
Kiedy zarzuciliśmy Aleksandrowi Szewczykowi, że zamiast przekazać skargę Radzie, w sposób nieuprawniony i niezgodny z przepisami odpowiedział Zarządowi OSP na jego skargę, ten wyznał, że nie jest prawnikiem i jeśli zrobili coś nie tak – bierze to wszystko na siebie.
Owszem, prawnikiem nie jest, ale przecież Urząd Gminy takiego zatrudnia, mógł więc z nim wcześniej skonsultować, co powinien w tym przypadku zrobić. Tak się jednak nie stało.
A TO JA NIE WIEM
Wójt Marta Pijanka przyznaje, że zna treść skargi na przewodniczącą Rady. – Z tego, co wiem Komisja odpowiedziała na tę skargę - wyznała.
- Komisja? Przecież w tej sprawie wypowiedzieć się powinna w formie uchwały Rada - nie kryjemy zdziwienia.
– Ja złożoną skargę przekazałam Radzie Gminy. To musi pan ich pytać, co się z tą skargą stało – pada odpowiedź.
Zdaniem wójt nie jest to konflikt między strażakami a przewodniczącą Rady. – To jest konflikt, myślę, pomiędzy mieszkańcami – wyznaje. - Ja za panią przewodniczącą, jako osobę prywatną Barbarę Nowak też nie mogę odpowiadać.
Ale strażacy skarżą się na Przewodniczącą Rady, a nie Barbarę Nowak – zwracamy uwagę.
- No tak, tylko tutaj pani Barbara Nowak akurat te wszystkie czynności, które dokonywała, które są opisane w tej skardze, wykonywała jako Barbara Nowak – upiera się wójt.
- Myślę, że do KP PSP udała się nie jako Barbara Nowak, a Przewodnicząca Rady – ripostujemy.
- A to ja nie wiem, nie mam takiej wiedzy – odpowiada Pijanka. JUR