Zamknij

Pola skąpanie we krwi

. 20:15, 28.01.2026 Aktualizacja: 21:49, 28.01.2026
Pola skąpanie we krwi

M.in. na terenie gmin Czajków i Kraszewice od dłuższego czasu krążył ciągnik z beczkowozem, z którego na okoliczne pola wylewane były odzwierzęce odpady poprodukcyjne.  Proceder ukróciło dwóch mieszkańców sąsiedniej gminy, m.in. policjant poza służbą, którzy w minioną sobotę w Głuszynie dokonali obywatelskiego zatrzymania i powiadomili Policję.

[FOTORELACJA]2539[/FOTORELACJA]

Na terenie, gdzie na pola wylewane były te odpady (gm. Czajków, Brąszewice i Kraszewice) byliśmy kilka razy i za każdym razem ten ciągnik spotkaliśmy. Na drogach, pod lasem... I na polu. Raz nawet, jadąc za nim od Much, na takie zaśnieżone pole w Kamienikach wjechaliśmy, myśląc, że to polna droga. Na złość nasz samochód się zakopał. W tym czasie ciągnik dotarł pod las, pokręcił się tam i z powrotem i ruszył w powrotną drogę. Jego kierowca zatrzymał się obok naszego auta. Skłonny był pomóc w wyciągnięciu zakopanego w koleinach samochodu, ale do tego potrzebna była linka, a takiej nikt z nas nie miał.

Na pytanie, co wozi w tym beczkowozie odpowiedział, że gnojowicę, jednak mocno wyczuwalny, smród świadczył o tym, że nie gnojowica jest tam przewożona. . Pytaliśmy o drogę do Salamon. Coś tam wiedział, ale nie do końca. - Ja nie jestem stąd - tłumaczył. (,..) Musi pan sobie jakoś radzić, może we wsi jakiś ciągnik mają – podpowiedział, wsiadł do ciągnika i ruszył w powrotną drogę.

CZY GNOJOWICA JEST CZERWONA?

Ruszyliśmy na wieś po pomoc. Nie było jeszcze godz. 15, więc w wielu domach nikogo nie było. Jak już był to nie miał ciągnika albo woda w ciągniku była spuszczona.

Kiedy pytaliśmy o zielony ciągnik z beczkowozem, większość wiedziała, o jaki ciągnik chodzi. A co w tym beczkowozie wożą?

– Mówią, że gnojowicę, ale kto go tam wie – usłyszeliśmy w jednym z domów.

- Coś tam wozi, ale ja nic nie wiem, do niczego mi to niepotrzebne – wyznał starszy mężczyzna.

-  Jeśli gnojowica jest czerwona, to gnojowicę – żartował ktoś inny.

Kiedy mówiliśmy, że na ich pola wylewane są odpady pochodzenia zwierzęcego, jakoś nie byli tym oburzeni. - To tych odpadów na pola nie można wywozić? – dziwiła się jedna z kobiet.

W końcu udało nam się znaleźć ludzi, którzy pomogli nam wyciągnąć nasze auto z pola.

O tym, co wywożone jest na pola częściowo dowiedzieliśmy się analizując zrobione przez nas i naszych informatorów zdjęcia. Jakieś odpady, chyba krew, zalewająca ośnieżone pola. Tymczasem przepisy mówią jasno, że takie odpady muszą być transportowane w specjalnie oznaczonych pojemnikach i utylizowane w miejscach do tego wyznaczonych. Na pewno nie na polu.

BĘDZIE KONTROLA

Krzysztof Lamek, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Ostrzeszowie poinformował nas w piątek, że w najbliższych dniach pojadą na miejsce, aby sprawdzić, co się tam dzieje. - W każdym zakładzie ubojowym wszystkie popłuczyny poprodukcyjne muszą podlegać składowaniu, wstępnemu oczyszczeniu i dopiero wtedy zgodnie z decyzjami Ochrony Środowiska mogą być zagospodarowane, czyli wywożone do oczyszczalni ścieków – tłumaczył. (Taka kontrola odbyła się w miniony wtorek.)

OBYWATELSKIE ZATRZYMANIE

Nieoczekiwanie sprawa jednak nabrała tempa. W sobotę (24 stycznia) około godz. 11.30 dotarła do nas informacja, że na wyjeździe z Głuszyny w kierunku Much doszło do obywatelskiego zatrzymania zjeżdżającego z pola ciągnika z beczkowozem, którego dokonał będący poza służbą funkcjonariusz Komisariatu w Błaszkach wspólnie z mieszkańcem gminy Brąszewice. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, usłyszeliśmy, że została już powiadomiona ostrzeszowska Policja. W niedługim czasie przyjechał patrol, kolejnymi radiowozami dotarł dochodzeniowiec oraz technik kryminalistyki. Na miejscu przesłuchano podejrzewanego (kierowca ciągnika), świadków i strony postępowania. Policjanci dokonali oględzin terenu, gdzie okazało się, odpady zostały wylane w pobliżu cieku wodnego. Przyjechał też samochód z kaliskiego oddziału Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ).

Kierowca ciągnika przyznał się, że wozi te odpady z pobliskiego zakładu, gdzie – jak się dowiedzieliśmy – dziennie ubojowi zostaje poddane 130 szt. bydła. Mówił, że w beczkowozie wozi popłuczyny powstałe przy myci samochodów, że żadnej krwi tam nie ma.

- Niezwłocznie inspektor Delegatury w Kaliszu Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Poznaniu podjął czynności interwencyjne, w tym dokonał oględzin, stwierdzając, że na miejscu był zabezpieczony przez funkcjonariuszy Policji traktor z beczkowozem, przewożącym odpady poubojowe w postaci krwi i resztek wnętrzności zwierząt – mówi Jakub Kaczmarek, kierownik kaliskiej Delegatury WIOŚ. - Na całej powierzchni gruntu, tj. około 2 ha widoczne były zastoiska krwi i wnętrzności zwierzęcych. W trakcie czynności prowadzonych z funkcjonariuszami Komendy Policji w Ostrzeszowie ustalono, iż w tym dniu zaaplikowano na pola uprawne 17 000 litrów odpadów w postaci krwi i resztek wnętrzności zwierząt. Podczas interwencji próbkobiorca z Centralnego Laboratorium Badawczego GIOŚ pobrał  jedną próbkę gleby z materiałem (krew) do badań laboratoryjnych.

- Zebrane przez nas materiały zostaną przekazane do Prokuratury – poinformował nas insp. Waldemar Sip, komendant powiatowy policji w Ostrzeszowie

Jak się dowiedzieliśmy, tego samego dnia na terenie gminy Brąszewice tamtejsi policjanci również dokonali oględzin miejsc, gdzie takie odpady były wywożone. JUR

Zdjęcia zrobione zostały w Głuszynie (gm. Kraszewice), Sowizdrzałach i Kamienikach (gm. Brąszewice).

WIĘCEJ: W aktualnym wydaniu Twojego Pulsu Tygodnia     ZOBACZ FILM ↓

[WIDEO]560[/WIDEO]

 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%