Okres Wielkiego Postu to czas nabożeństw pasyjnych. Wśród nich szczególne miejsce zajmuje droga krzyżowa. Odprawiana jest w naszych kościołach, ale nie tylko … Są drogi krzyżowe rowerowe, ekstremalne, plenerowe. Stało się już tradycją w Mikstacie, że w piątek poprzedzający niedzielę palmową odbywa się droga krzyżowa ulicami miasta.
Rozpoczyna się przy kapliczce św. Antoniego, kończy przy Diecezjalnym Sanktuarium Świętego Rocha. Ustawione wzdłuż jej trasy znicze, harcerze z pochodniami, szum drzew stwarzają klimat do refleksji, modlitwy, zadumy. Czas pomiędzy poszczególnymi stacjami wypełniony był modlitwą i śpiewem, który prowadzili ks. kan. Krzysztof Ordziniak, ks. Paweł Brylak oraz pan organista.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"2616"}
Podczas rozważania tegorocznej drogi krzyżowej zostaliśmy zaproszeni do wejścia w role ludzi, którzy spotykają Jezusa idącego z krzyżem. Pozwoliły nam doświadczyć i postawić sobie pytanie, co jest dobre, a co złe, spojrzeć na cudze cierpienie. Pozwoliły nam spojrzeć na samotną walkę ze światem.
Przy pierwszej stacji krzyż podjęli harcerze, a w rozważaniu zostaliśmy zaproszenie byśmy stali się na chwilę Piłatem. To rozważanie uświadomiło nam, że wielokrotnie w życiu wiemy co jest dobre, a co złe. Wiemy co powinniśmy uczynić, ale czynimy odwrotnie. Przy drugiej stacji usłyszeliśmy zachętę, by stać się na chwilę Jezusem biorącym krzyż na ramiona, przy trzeciej obserwatorami z tłumu. Czwarta stacja była okazją byśmy na chwilę stali się Maryją i wczuli się w Jej ból na widok cierpiącego syna. Na drodze krzyżowej Jezus spotkał także Szymona. Nasze postawienie się w sytuację Szymona pozwoliło na refleksję nad potrzebą nadawania sensu każdej chwili naszego życia. Przy stacji szóstej zostaliśmy zaproszeni, by stać się na chwilę Weroniką, odważna kobietą, która podchodzi do Jezusa i ociera jego twarz. Wychodzi przed tłum i otrzymuje nagrodę – odbicie Jego twarzy. Tu był czas na chwile refleksji, czy potrafimy podejmować samodzielną walkę ze światem, czy potrafimy tak jak Weronika pójść w kierunku Jezusa. Zapewne trudno było nam wejść przy stacji siódmej jednym ze strażników prowadzących Jezusa. Tu postawione zostało pytanie, o to jak często w obliczu porażek, problemów codziennego dnia złościmy się, że znowu coś się nam nie udało i niosąca nadzieję podpowiedź, że to Jezus wraz z ciężarek krzyża wziął na siebie wszystkie nasze, życiowe zmagania. Przy stacji ósmej zostaliśmy zaproszeni, by na chwilę stać się niewiastą na drodze krzyżowej Jezusa, przy stacji dziewiątej mieliśmy na chwilę stać się Jezusem kolejny raz upadającym pod krzyżem. Tu postawione zostało pytanie, jak często doświadczamy w życiu sytuacji, gdy wydawało się nam, że nie mamy już sił, energii, by iść dalej, by powstać ze swoich upadków. I przesłanie nadziei, które tu usłyszeliśmy, że mieszka w nas Bóg, który podnosi nas z każdego upadku. Przy stacji dziesiątej odarcie z szat usłyszeliśmy zachętę, by stać się na chwilę oprawcą Jezusa. Usłyszeliśmy tu pytanie: ilu ludzi pozbawiliśmy szacunku, dobrego imienia, odpłaciliśmy złem za zło. Ta stacja była lekcją pokory udzielona nam przez Jezusa, jedna z najtrudniejszych lekcji… Kolejna stacja przybicie Jezusa do krzyża i zachęta, by stać się na chwilę żołnierzem przybijającym Jezusa do krzyża. Skłaniała nas ona do refleksji, jak często w życiu tłumaczymy się tym, że to co roimy nie zależy od nas, bo tak nam kazano. Tu każdy z nas powinien postawić sobie pytanie, czy potrafimy brać w życiu odpowiedzialność za nasze czyny. Czy potrafię stanąć jak św. Jan pod krzyżem? To pytanie, które pojawiło się w naszych sercach przy stacji dwunastej: śmierć Jezusa na krzyżu. Przy przedostatniej stacji usłyszeliśmy zaproszenie, by kolejny raz stać się na chwilę Maryją, która bierze w ramiona martwe ciało swego syna. W tym momencie nie wiemy jeszcze co będzie dalej. Pozostaje nam wierzyć, że to co zostało napisane i powiedziane zrealizuje się. Rozważanie tej stacji stało się zachętą, byśmy uwierzyli i dostrzegli, że poza życiem ziemskim jest jeszcze to wieczne. Przy stacji XIV złożenie do groby mieliśmy na chwilę stać się jego częścią – jednym z kamieni. Tę stacje rozważaliśmy na cmentarzu parafialnym, przy sanktuarium. Tu usłyszeliśmy zachętę, byś tak jak ten kamień nie mając nic, potrafili dawać z siebie wszystko co mamy.
W wielkim skupieni i zadumie przeszliśmy tę drogę krzyżową za krzyżem Jezusa, ale także biorąc je na swoje ramiona, bo pomiędzy kolejnym stacjami podejmowały krzyż różne osoby. Byli wśród nich harcerze, mieszkańcy rejonu, przez który właśnie przechodziliśmy, matki, ojcowie, dziewczęta, osoby, które w danym momencie odczuwały potrzebę serca, by podjąć krzyż, rodzice dzieci, które w tym roku w sposób pełny będą uczestniczyły we mszy św., uczniowie klas VII i VIII, uczestnicy spotkań w Szkole św. Rocha wraz z rodzicami. Pod sanktuarium zanieśli krzyż strażacy, którzy czuwali nad bezpieczeństwem uczestników drogi krzyżowej.
Na zakończenie ks. kan. Krzysztof i ks. Paweł udzielili wszystkim błogosławieństwa. Niesione podczas drogi krzyżowej w milczeniu i skupieniu zostały zaniesione na groby naszych bliskich spoczywających na cmentarzu.
Udział w drodze krzyżowej był świadectwem naszej wiary. Padło podczas niej wiele pytań skłaniających do refleksji, ale także uświadamiających nam jak wiele zmian potrzebnych jest w naszym codziennym życiu w naszych relacjach z Bogiem i drugim człowiekiem.
Ks. K.O i M.S
ZOBACZ FILM ↓
::video{"type":"single","item":"582"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu pulstygodnia.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz