Zamknij

Mieszkańcy Racławic i Giżyc boją się, że budowa kolejnego kurnika wpłynie negatywnie na ich życie

. 09:46, 05.02.2026 Aktualizacja: 09:47, 05.02.2026
Skomentuj My tego kurnika nie chcemy

Mieszkańcy Racławic i Giżyc nie chcą, aby w pobliżu ich domów wybudowany został kolejny kurnik. - My tu mieszkamy, mamy swoje rodziny, dzieci, mamy działki i to jest dla nas najważniejsze – mówili. - Pani wójt w swoich decyzjach nie jest zobowiązana ani wnioskiem inwestora, ani też opiniami państwa – wyznał sekretarz gminy Kraszewice Paweł Uścinowicz.

W proteście, jaki przekazany został wójt gminy Kraszewice Marcie Pijance, zainteresowani mieszkańcy Racławic i Giżyc wnoszą stanowczy sprzeciw wobec realizacji inwestycji polegającej na budowie fermy drobiu w obrębie Racławice.

TO NASZ PROTEST

- Niniejsze pismo stanowi formalny protest strony postępowania, która domaga się odmowy wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedmiotowej inwestycji – czytamy. 

Autorzy protestu wskazują na nierzetelny i niekompletny raport o oddziaływaniu na środowisko, brak uwzględnienia rzeczywistego obszaru oddziaływania inwestycji, w tym miejscowości Giżyce, brak analizy oddziaływań skumulowanych z innymi istniejącymi lub planowanymi obiektami inwentarskimi. 

Domagają się też uznania, że mieszkańcy i właściciele nieruchomości w Giżycach są stronami postępowania jako osoby, których interes prawny i uprawnienia z tytułu prawa własności podlegają bezpośredniemu oddziaływaniu planowanego przedsięwzięcia.

- Jednocześnie z pełną stanowczością oświadczamy, że będziemy na każdym etapie postępowania korzystać z przysługujących nam środków prawnych (…), a w razie wydania decyzji z naruszeniem prawa – również z roszczeń cywilnych (…) oraz roszczeń odszkodowawczych wobec Skarbu Państwa i jednostek samorządu terytorialnego – czytamy. 

Protestujący podnoszą, że planowana ferma, choć formalnie ma być usytuowana na terenie Racławic, w rzeczywistości będzie także oddziaływać również na mieszkańców Giżyc.

 - Nasze domy i grunty znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji, oddzielone od niej jedynie linią na mapie, bez jakichkolwiek naturalnych barier ograniczających emisje (wiatr, ukształtowanie terenu, zabudowa) - dowodzą. (…) - W praktyce oznacza to, że fetor z kurników i magazynów odchodów będzie docierał do naszych posesji.

ZGODNE Z POLSKIM PRAWEM

W tej sprawie, z inicjatywy zainteresowanych stron, 16 stycznia odbyło się spotkanie z mieszkańcami. Urząd reprezentował sekretarz gminy Paweł Uścinowicz, który przyznał, że Wójt Gminy Kraszewice wszczęła postępowanie dotyczące wydania decyzji środowiskowej, o co w sierpniu 2025 wnioskował inwestor zadania. Podkreślił równocześnie, że o ile inwestor spełni wszystkie wymagania z tym związane – taka decyzja musi zostać wydana. 

Inwestora reprezentował jego pełnomocnik, on sam był na spotkaniu, ale głosu nie zabierał wcale. W swoim wystąpieniu pełnomocnik starał się rozwiać wszelkie obawy, z jakimi przyszli na spotkanie mieszkańcy, dowodząc, że w większości przypadków nie jest tak, jak mówią. – Wszystko to, co tutaj zaproponowaliśmy, jest zgodne z polskim prawem i nie powoduje jakichkolwiek negatywnych oddziaływań na środowisko – przekonywał.

TO NIE OSTATECZNA DECYZJA

Sekretarz Uścinowicz poinformował, że samo wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach nie jest jednoznaczne z zezwoleniem na rozpoczęcie inwestycji. – Tak naprawdę ta decyzja środowiskowa stanowić będzie załącznik do kolejnego wniosku, który inwestor, jeżeli taką decyzję uzyska, będzie składał do pani wójt o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, a ta decyzja będzie załącznikiem do Starostwa, które wydaje decyzję o pozwoleniu na budowę - tłumaczył. 

PROSZĘ MNIE ZROZUMIEĆ

Działka Kazimiery Doruch z Giżyc graniczy z działką jednego z mieszkańców, który planuje sprzedać ją inwestorowi. Kiedy przechodziła na emeryturę, myślała, że teraz będzie mogła siedzieć w ogródku i odpoczywać. – Dlatego bardzo mnie zaniepokoił ten kurnik – przyznała. - Ja rozumiem, że pan chce się rozwijać – zwróciła się  do Mikołaja Cieśli. – Ale z drugiej strony, proszę mnie zrozumieć, jak sobie pomyślę o tym kurniku, moim ogródku i mojej starości, to już jest dla mnie nie tylko niepokój, ale stres. 

KATEGORYCZNIE PRZECIW

- Mamy plan rozwoju wsi, że tutaj będzie się rozwijać turystyka, agroturystyka, bo niedaleko będzie zalew - mówiła była sołtys Zofia Idczak. - My tutaj nic innego nie mamy. Piękne zachody słońca, ciszę, nie ma żadnych smrodów, chociaż od pana z komina leci dym, który wieczorem wchodzi przez okna – zwróciła się do Michała Cieśli.  - Latem nie można okna otworzyć. I teraz pan wprowadza jakąś wielką fermę. To jest w pana interesie, a w naszym interesie jest się kategorycznie sprzeciwić, bo my innej możliwości rozwoju dla wsi  nie mamy. 

Idczak podnosiła, że w ostatnim czasie w Racławicach powstało wiele nowych domów. - Ci młodzi ludzie tu zostaną. Dlatego jestem kategorycznie przeciw. Może pan znajdzie inną ziemię, na terenie gminy Grabów – radziła. 

Odpowiadają, Wojciech Czarnecki zapewnił, że przy tak małej fermie te oddziaływania, jeśli chodzi o powietrze atmosferyczne, generalnie  prawie będzie się zamykać w granicach działki. 

- Dla nas to jest duża ferma – ripostowała Lidia Wojtaszek. 

Mieszkańcy pytali też, kto da im gwarancję, że na tych działkach nie powstaną kolejne fermy, bo nie wierzę, żeby na tak dużej działce powstał tylko jeden kurnik. 

Pełnomocnik odparł, że nie można dywagować o czymś, czego jeszcze nie ma.  

- Jak pan przyszedł do Giżyc to był jeden kurnik. Teraz są 3 czy 4. Na małym obszarze – wytykali Cieśli mieszkańcy.  

- Ale każdy z nich jak powstawał wymagał decyzji środowiskowej – przypomniał Czarnecki. 

TO TYLKO OPINIE

Sekretarz gminy przypomniał, że to spotkanie niczego nie rozstrzyga. - To będzie decyzja, postanowienie pani wójt, czy wyda taką decyzję, czy też od tego odstąpi, bo w obydwu tych postępowaniach ma takie prawo, ponieważ opinie tych trzech organów: Powiatowego Inspektora Sanitarnego, Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska i Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, mimo że są rozbieżne, są opiniami. One do niczego nie zobowiązują. Są też jeszcze inne warunki, które inwestor musi spełnić, żeby taką inwestycję zrealizować. (…) Pani wójt w swoich decyzjach nie jest zobowiązana ani wnioskiem inwestora, ani też opiniami państwa. Musi działać jak najbardziej obiektywnie, żeby wydać decyzję jak najbardziej słuszną. Decyzja pani wójt nie kończy możliwości odwoławczych. JUR


 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu pulstygodnia.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%